380 milionów straconych. Gorzów bez dotacji na ekociepłownię
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej odrzucił wniosek gorzowskiej spółki Inneko o dofinansowanie budowy ekociepłowni. Miasto straciło szansę na 100 milionów złotych dotacji i 280 milionów złotych pożyczki. Decyzja może wkrótce uderzyć w portfele mieszkańców - grożą podwyżki opłat za wywóz śmieci.
- NFOŚiGW odrzucił wniosek Inneko o łączne dofinansowanie w wysokości 380 mln zł na budowę ekociepłowni.
- Władze miasta i spółki twierdzą, że dokumenty były zgodne z regulaminem, a projekt przeszedł ocenę jakościową.
- Radni z różnych opcji politycznych jednogłośnie uznają decyzję za celową marginalizację Gorzowa.
- Brak inwestycji oznacza ryzyko podwyżek opłat za odpady dla mieszkańców i utratę własnego źródła energii.
NFOŚiGW blokuje 380 milionów złotych na ekociepłownię
Inneko, miejska spółka odpowiedzialna za gospodarkę odpadami, przygotowywała budowę nowoczesnej ekociepłowni. Projekt miał być finansowany ze środków centralnych - 100 mln zł dotacji i 280 mln zł preferencyjnej pożyczki. Wniosek został jednak odrzucony przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska.
Przedstawiciele miasta i spółki bronią się, że wszystkie dokumenty przygotowano zgodnie z pierwotnym regulaminem konkursu, a projekt wcześniej przeszedł szczegółową ocenę jakościową. - Jeżeli czegoś nie było w warunkach konkursu, to nie można tego nagle wymagać. Dla mnie to jest absurdalne - mówi Maciej Buszkiewicz, radny klubu Gorzów Plus.
Radni: to celowe marginalizowanie miasta
Gorzowscy radni - zarówno z klubów prezydenckich, jak i opozycji - mówią jednym głosem. Nie wierzą w tłumaczenia o brakach formalnych. Uważają, że decyzja funduszu to próba wyprowadzenia lukratywnej inwestycji poza miasto.
Ja wierzę miastu w tym przypadku, ponieważ mamy dobry okres współpracy z prezydentem przy wnioskach. Kiedyś te dokumenty były wystarczające. Teraz nagle co wniosek to jest nie tak. Wniosek o stadion nie za bardzo. Wniosek o sauny też nie. Teraz ta rzecz wpisana w strategię województwa również nie pasuje. Gorzów składa złe papiery - to bardzo symptomatyczne.
Tomasz Rafalski, radny Prawa i Sprawiedliwości
Radny Rafalski wskazuje na dysproporcje w traktowaniu obu stolic województwa lubuskiego. - My dostaliśmy pieniądze na Zagrodę Młyńską w Bogdańcu, a w Zielonej Górze odbudowano centrum kosmiczne. To nie ma związku z dokumentami, to musi być jakiś wytrych - dodaje.
Inwestycja może trafić do innego miasta
Kiedy przed laty decydowano o lokalizacji pierwszej instalacji do termicznego przetwarzania odpadów w województwie, żadna gmina nie chciała jej u siebie. Temat traktowano jako „śmierdzący problem”.
- Kiedy była mowa o ekociepłowni, Zielona Góra tego nie chciała. Mówiono o Świebodzinie. Ostatecznie Gorzów został wpisany do Strategii Województwa Lubuskiego - przypomina Maciej Buszkiewicz. Dziś podejście się zmieniło - nowoczesne spalarnie to lukratywny biznes, a na gorzowskim wysypisku przy ul. Małyszyńskiej kończy się miejsce. Samorządowcy podejrzewają, że blokada funduszu to próba przejęcia inwestycji przez inny samorząd.
Co to oznacza dla mieszkańców
Jeśli inwestycja nie dojdzie do skutku, mieszkańcy Gorzowa mogą spodziewać się podwyżek opłat za wywóz odpadów. Miasto straci też szansę na własne, tanie źródło energii i ciepła. Brak ekociepłowni oznacza także, że problem przepełnionego wysypiska pozostanie nierozwiązany na co najmniej kilka lat.
Źródło: Informacje przekazały Radio Zachód i Radio Gorzów na podstawie wypowiedzi radnych miejskich.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!